23 kwietnia 2013

Rozdział 2



            W napięciu oczekiwałam na to, co się wydarzy. Niall nie chciał się do mnie odzywać, ale całe szczęście obiecał nie robić niczego głupiego. Nie wybiegł jeszcze z domu gotów, by napaść na swojego dawnego przyjaciela. Nic dobrego by z tego nie wyszło. Zdecydowanie. Louis nie przybył tutaj, by wyciągnąć rękę na zgodę. Napaść na niego byłaby idealnym pretekstem do wniesienia oskarżenia, czy Bóg Jeden wie czego.
            Siedziałam na łóżku, przerzucając stronice książki, na której próbowałam się skupić. Historia ciekawa, aczkolwiek bez cienia realizmu. Przecież szczęśliwa miłość nie istnieje, a ja wiedziałam  o tym aż za dobrze. Nerwowo skubałam skórki przy paznokciach. Kilka kropel krwi potoczyło się na białe prześcieradło. No pięknie, teraz jeszcze będę musiała pranie zrobić. Westchnęłam cicho. Pomyślałam o tym, że moje życie byłoby znacznie lepsze, gdybym nigdy nie poznała chłopaków z One Direction. Nie musiałabym uciekać przed światem oraz obawiać się niecnych planów Louisa. Być może zakochałabym się w jakimś innym, zwykłym chłopaku, z którym zdecydowanie później planowałabym wspólną przyszłość.
            Podniosłam wzrok zdając sobie sprawę, że ktoś bacznie mi się przygląda. Posłałam Horanowi pochmurne spojrzenie. Odruchowo zaczęłam się bawić pierścionkiem, który od jakiegoś czasu pięknie prezentował się na serdecznym palcu. Niall westchnął cicho, przetarł twarz dłońmi, by odezwać się wreszcie:
- Przepraszam, trochę mnie poniosło.
- Rzeczywiście – nie zamierzałam zaprzeczać.
- Po prostu zbyt wiele przeszliśmy ostatnio. Nie chciałem wierzyć kiedy mówiłaś, że przeszłość prędzej czy później nas dopadnie. Pewnie dobrze zrobiłaś dzwoniąc do Stylesa.
- No pewnie, że dobrze – próbowałam przekonać samą siebie, że jednak dobrze postąpiłam. Wierzyłam, że jeszcze nie wszystko stracone. W prawdzie od kilku miesięcy zespół jako taki nie funkcjonował, ale na razie wszystko to zostało odebrane jako wakacje. Nieco dłuższe niż być powinny, jednakże fani nie chcieli wierzyć w rozłam One Direction.
            Niall podszedł do mnie, a w jego oczach znów widziałam prawdziwą miłość. Kochał mnie, a ja jego. Mogliśmy przecież wspólnie przeciwstawić się Tomlinsonowi. Nie ulegało również wątpliwości, iż Harry z Cherry staną za nami murem. To nie ja byłam temu wszystkiemu winna! Gdyby Lou mnie nie oszukiwał, pewnie nawet nie pomyślałabym o spędzeniu nocy z Niallem. I nie powiem żebym tego żałowała. Nie, nie. Moje życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni, które na nowo zaczęłam uwielbiać.
- Wrócimy do Londynu? – Zapytałam niepewnie, obejmując mojego blondyna w pasie. Pogładził mnie delikatnie po włosach. Chyba się uśmiechał, chociaż nie mogłam być tego pewna.
- Jeśli chcesz, to nic nie stoi na przeszkodzie.
- Wrócisz do zespołu?
- Pod warunkiem, że dalej będą mnie w nim chcieli.
            Pokręciłam głową z niedowierzaniem. Słyszałam kiedyś o ogromnych problemach Nialla z wiarą w siebie, ale teraz przekroczył chyba wszelkie, możliwe granice. Każdy z chłopaków był filarem, bez którego One Direction nie istniało. Uśmiechnęłam się.
- Nie gadaj głupot Horan.
            Chwilę później rozległ się dzwonek do drzwi. Spojrzeliśmy po sobie, a Niall dał mi do zrozumienia, że to on jest panem tego domu. Jeśli więc do naszego progu zawitały kłopoty – on musiał się z nimi rozprawić. Z zaciętym wyrazem twarzy ruszył do drzwi, a ja za nim. Spojrzałam na zegarek wiszący w przedpokoju. Miałam złe przeczucia, które całe szczęście się ni potwierdziły. W wejściu stał Harry, a za jego plecami czaiła się Charlotte.
- Cherry, Hazza – z uczuciem ulgi rzuciłam się na ich szyje. Na krótką chwilę zapomniałam, że jestem w ciąży i powinnam na siebie uważać. Och, z resztą, chrzanić to! Za bardzo się za nimi stęskniłam.
- Szczęśliwa rodzinka w komplecie – prychnął Lou, który opierał się o maskę samochodu Loczka. – Styles, po jaką cholerę mnie tutaj przywiozłeś.
- Bo napatoczyłeś się nam na mieście – odpowiedział Harry, starając się zignorować wściekłe spojrzenie Nialla. – Poza tym musimy porozmawiać.
            No proszę, pojawił się Harry Styles i nagle wszystko staje się tak banalnie oczywiste. Zaprosiliśmy Louisa do domu, chociaż jeszcze przed chwilą Niall odgrażał się, iż jego stopa tutaj nie postanie. Cherry obiecała wyciągnąć mnie na pogaduchy, kiedy tylko wszystko się uspokoi. Nie byłam pewna, czy chcę zostać z nią zupełnie sama. Dobrze wiedziałam, że rozpocznie się od całkiem porządnego opieprzu.
            O dziwo rozmowa przebiegała naprawdę spokojnie. Louis wytłumaczył, że wynajął prywatnego detektywa, który miał nas odnaleźć. Był zrozpaczony i nie miał niczego złego na myśli. Trudno mi było w to uwierzyć, ale bardzo się starałam. Niall natomiast wytłumaczył co nami kierowało, kiedy zdecydowaliśmy się tak nagle wyjechać. Tego nikt nie potrafił zrozumieć. Starali się, ale tłumaczyli, że to była skrajna głupota. No jasne.
- Także wracacie do Londynu – zarządziła na koniec Cherry. – Zespół znów zacznie istnieć, fani będą zachwyceni, a wy nie będziecie już musieli żyć na totalnym zadupiu.
- Nie jest tak źle.
- Och, jasne. Aż jeden sklep spożywczy. – Blondynka zacmokała. – Masz rację, Mel. To faktycznie nie jest zadupie.
            Przewróciłam oczami. Jeśli chodzi o takie drobne szczegóły, to nie warto razem z Holmes się kłócić. Dla niej wiejskie uroki są fajne przez tydzień, może dwa. Później potrzebuje ogromnego centrum handlowego, w którym może wydać setki funtów.
- Pozwólcie nam to wszystko przemyśleć – westchnął Niall, otaczając mnie ramieniem. – Chcąc być odpowiedzialnymi rodzicami, nie możemy podejmować pochopnych decyzji.
            Kątem oka zauważyłam, że Louis imituje odruch wymiotny. To było więcej niż oczywiste, iż nie pogodził się z naszym rozstaniem. Według niego zdecydowanie lepiej byłoby również, gdyby to dziecko nie było Nialla. Och, do cholery! To wszystko było tak poplątane, że zaczynałam mieć tego dość. Przeprosiłam wszystkich i udałam się do sypialni.
- Co jest? – Mruknął Horan, zjawiając się w środku po dłuższej chwili. Zapewne poprosił Stylesa, Cherry i Lou, by zostali na noc. Tego ostatniego z całą pewnością zaprosił niechętnie.
- Rozbolała mnie głowa – odpowiedziałam, wciągając na siebie nocną koszulę. – Chcę spać. Dochodzi pierwsza w nocy.
- Chcesz wrócić do Londynu?
            Ponownie wracaliśmy do tego tematu. Oczy same mi się zamykały, ale zmusiłam się na odpowiedź pełnym zdaniem.
- Myślę, że to najlepszy pomysł w obecnej sytuacji.
- Masz rację. Pieniądze będą potrzebne. Chcę by nasza córka była najbardziej rozpieszczonym dzieckiem na świecie.
- Nie będziesz jej rozpieszczać – mruknęłam sennie, wtulając twarz w poduszkę.
- Będę. I ciebie też.
            Nie miałam w związku z tym żadnych wątpliwości. Pozwoliłam Niallowi by mnie przytulił, a następnie udałam się do krainy Morfeusza, gdzie czekał na mnie cudowny sen, w którym byłam szczęśliwa.

_____________________________________________________
Cieszę się, że jednak są osoby chcące czytać to coś, o :) Dziękuję Wam!

12 komentarzy:

  1. Uhuhuhu, dodaję pierwszy komentarz pod rozdziałem ;D Przyznam szczerze, że na twój blog "napatoczyłam" się przypadkiem. Zamierzałam ogarnąć o czym jest historia. I jak zaczęłam, tak przeczytałam ile było (czyli pierwsza część do końca) i.... jest supeeeeer! ;D Genialnie piszesz! Musisz uwierzyć w siebie! Sama specjalnie tego nie robię, ale pomimo to nadal dodaję rozdziały (też piszę opowiadanie). Nie poddawaj się! Przykro by było stracić tak utalentowaną osóbkę! ;) Wieeeelkie uściski!
    Nickie. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww to jest asdfghjklpotatohfshfjsdkhfdsjfj *.*
    Niech Louis za dużo nie namiesza, bo jak się wkurzę to go znokautuję xD Czekam na kolejny ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwieeeeeeeeeeeeeeeeeeelbiam tego bloga. Nie masz pojęcia, jak bardzo cieszę się,że piszesz dalszą część historii Mel, Niall'a, Lou i reszty. Mam nadzieję,że Tomlinson pogodzi się zz tym , że Mel jest z Horanem...
    Czeeeekam na next! Mam nadzieję,że bd niedługo. ;DD
    Pozdrawiam, Dominic

    OdpowiedzUsuń
  4. O Mój Boże! O Mój Boże! O Mój Boże! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Koooooocham to opowiadanie! Nie pamiętam, ale prawdopodbnie nie komentowałam pierwszej części, ale czekałam z niecierpliwością na każdy odcinek. I teraz po kilku miesiącach przeglądam moje zakładki robiąc porządek i weszłam tutaj i patrzę, że piszesz kontynuację!Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo się cieszę z tego powodu! Cały cza snie mogę się powstrzymać od szerokiego uśmiechu.
    Cieszę się, że Mel i Niall wrócą do Londynu. Życie w takim odosobnieniu naprawdę musi być ciężkie, pomijając ten jeden sklep. ;) Piszesz tak genialnie, tak świetnie wszystko opisujesz, że nawet zły Louis mi nie przeszkadza i jak dla mnie to zdecydowanie może chłopak trochę namieszać, ale nie za bardzo. xD
    Przepraszam za taki mało składny komentarz, ale euforia nie pozwala mi normalnie myśleć!
    Pozdrawiam cieplutko!
    pookolorowana

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm no i koniec sielanki i wracamy do Londynu ;D Niall jest tutaj taki opiekuńczy i wręcz doskonały, że aż nierealny ^.^ Pewnie dlatego tak bardzo go lubię ;) Czekam na następny z niecierpliwością :)))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę bardzo dobrze piszesz, blog jest przecudowny. Sama treść opowiadania jak i jego wygląd! Przecudowny! Czekam na dalszą część! Pozdrawiam i zapraszam do siebie na prolog: bemyinspiraation.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. trochę dziwnie wyszło :) Louis namiesza i to bardzo! :D To po prostu czuć jak się czyta :D Strasznie się cieszę, że jednak podjęłaś się i piszesz 2 część. Uwielbiam twoje opowiadanie, różni się od wszystkich innych. Czekam na następny rozdział ;*
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja będę zawsze z Tobą i czekam aż Lou coś namiesza... Lubię takie poplątane rzeczy później itd. Cieszę się, że podjęłaś się pisania 2 części. Jestem zachwycona! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. fajnie że piszesz tylko mam głupi pytanie kiedy będzie kolejny roździał bo twoje opowiadanie jest boskie aja sie poprostu nie umie doczekać

    OdpowiedzUsuń